piątek, 15 stycznia 2016

Opowiadanie 1 pt: 'Sen'

Pierwsze opowiadanie jakie tu zamieszczam jest moim najlepszym opowiadaniem bo snem. Ta symulacja mi sie przyśniła... Możecie uznać ze mam dziwne sny ale to prawda .... 

Biegłam....
 Nie wiem co mnie goniło albo kto ale wiedzałam że muszę się schować. Ta myśl przepełniała mój mózg. Byłam w jakimś przeogromnym starym domu. Mijałam różne pokoje. W niektórych dało się zauważyć moich przyjaciół schowanych i przerażonych. Wiedzałam że jesli dobrze się nie schowają to mogą zaraz zginąć. Nie wiedzałam tylko dlaczego. Ale biegłam dalej. Nagle w mojej głowie pojawił sie cel - strych. Stare dobrze schowne dzwi prowadzące na strych mogły mi uratować życie. Nie wiem skąd o nich wiedzałam ale postanowiłam tam pobiec.Tylko że w tym pokoju gdzie były dziwi siedział on. Skulony i wogóle nie schowny. Siedział na kanapie rękami obejmował kolana i sie kołysał (choroba sieroca). Podbiegłam do niego.
-schowaj sie !- powiedzałam szorstkim głosem, nadal przerażona całą sytulacją.
Ten cicho zaklął i zaczął majaczyć na przemian z płaczem.
-nie, bo ja nie mogę,  nie bo muszę tu zostać- mówił wolno płacząc 
- przestań musisz się schować- mowiłam dalej wiedząc że ktoś zaraz może tu wpaść i nas zabić ... - no juz chowaj się ! - ale ten dalej cicho pod nosem sam do sobie  majaczył 
- tyle że ja cie chyba kocham - płakał dalej. 
Gdyby to powiedział rok wcześniej pewnie wpadłabym mu w ramiona i odpowiedzała tym samym, ale wtedy mnie nie obchodziło co mówił , chiciałam się schować a on nie mógł tak zostać. Wiedzałam Jednak że nie mogłam dłużej z nim gadać , musiałam się schować, moje serce mówiło kocham ale mózg wygrał i tylko powiedziałam
- ja tez cie kocham - to totalnie bez uczuć i pewnie bym go pocałowała gdy atmosfera nie była taka jaka była czyli napięta.... Usłyszałam czyjś krzyk i krótki strzał ... Znaleźli nas! Mój umysł szybko zapomniał o chłopaku i podeszłam do dzwi otworzyłam je szybko i zobaczyłam schody. Weszłabym na nie odrazu gdyby nie pewna o rok starsza odemnie, dzewczyna. Lekko myślnie zgasiła światło w całym domu. Była noc i nic nie widzałam ... Jednak to nie to mnie przeraziło. Wrogowie kimkolwiek nie byli już wiedzieli że jest nas wiecej. Jedna osoba już nie żyła a ta sie bawi światłem .... Z drugiej strony czemu było zapalone ? Mało pamietam z tamtej nocy .... 
- to co idzemy sie schować ?- zapytała sie z uśmiechem jakby nie była świadoma że  2 piętra niżej znajduje sie ktoś kto próbuje nas zabić ! 
- szybko!- pospieszłam ją, wiedząc że zostawiam chlopaka na śmierc bo nie zaciągnęłam go ze sobą ani nie schowałam.... Znajdując się na strychu z dwoma łuzkami już miałam sie schować pod kołdrę jak mała dzewczynka, ale dzewczyna z uśmiechem powiedzała
- to teraz przez okno - tylko to usłyszałam bo zaraz złapała mnie za kark i skoczyła przez wielkie okno razem ze mną. 



I wtedy sie obudziłam ... 
Wiem ze dziwne zakończenie ale gdybyście chcieli dowiedzieć sie więcej np: przed lub po tej sytuacji sie działo skomentujcie proszę a napewno wasza opinia będzie brana pod uwagę
Love Santie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz